Jeść albo nie jeść...
Wpisany przez Katarzyna A-a Rączka   
piątek, 30 kwietnia 2010 18:53

Żywienie to w ostatnim stuleciu coraz ważniejszy temat, a temperatura emocjonalna rozmów, jakie go dotyczą wzrosła i nadal wzrasta w ostatnich dziesięcioleciach. Dlaczego? Co takiego stało się, że przetrwaliśmy na tej planecie cztery miliony lat, przystosowując się do zmiennych i wcale bezpiecznych warunków, a od chwili, jaką właściwie jest ten okres, roztrząsamy problem dnia codziennego, czyli: co włożyć do brzucha? Sytuacja jest prosta – chorujemy więcej niż kiedykolwiek. Żyjemy dłużej, ale coraz częściej większość życia zmagamy się z własnymi niedomaganiami. Żaden z żyjących na tej planecie gatunków nie jest w podobnej sytuacji. Trudno to nazwać stanem normalnym. Przyczyną takiej sytuacji jest oczywiście zanieczyszczenie środowiska naturalnego, jakiego dokonaliśmy w ostatnim stuleciu. A wraz z nim zanieczyszczenie pożywienia, pozbawienie go składników odżywczych i niezastąpionej, właściwej mu harmonii energetycznej.

Wraz ze wzrostem problemów zdrowotnych, wzrosła i nadal wzrasta świadomość wagi odżywiania. Proporcjonalnie wzrasta też ilość diet, sposobów na zdrowie, „uniwersalnych” porad i wszelkich opracowań naukowych, często w formie wyizolowanych z kontekstu badań laboratoryjnych. Co chwilę ktoś ogłasza nową uzdrowicielską dietę, wyniki mówiące o potrzebie tego, czy innego składnika. Półki w aptekach i księgarniach uginają się od publikacji, a większość argumentów w nich zawarta skutecznie przekonuje nasze racjonalne umysły. I w tym właśnie jest problem – większość z nich jest logiczna, ale nierzadko nawzajem się wykluczają, więc których się trzymać? Oto podstawowy dylemat każdego, kto zbliży się do tego zagadnienia, szukając rozwiązań na własne potrzeby.

Odpowiedź jest jedna: nie ma jednej odpowiedzi. Stare przysłowie ajurwedyjskie mówi, że norma powinna rozwijać się indywidualnie. Ta indywidualność dotyczy zarówno warunków, w jakich żyjemy, jak i naszego wewnętrznego świata emocji, myśli, tkanek, płynów, genów… słowem całej struktury fizycznej, duchowej i emocjonalnej. Naprawdę nie ma na całym świecie drugiego, jak my zjawiska. A ten prosty fakt jest podstawą wszelkich działań, z odżywianiem włącznie. Starożytne systemy medyczne – ajurweda, Tradycyjna Medycyna Chińska i medycyna japońska, bazowały i nadal bazują na owej oczywistej zasadzie. Dlatego każdy z nas dostaje inne zalecenia lecznicze, które zmieniają się równolegle do zmian, jakie zachodzą w naszym organizmie. Zmiana jest przecież jedyna stałą tego świata, a ze zrozumieniem tej prawdy żyje się łatwiej, prościej i radośniej.

W tym kole zmian nieustannie poszukujemy harmonii, która dla każdego oznacza co innego. Pożywienie może nam na tej drodze pomóc, lub wprost przeciwnie. Z naszej indywidualności wynika jedno – nie ma jednej standardowej diety, która stanowi przepis na ogólne szczęście ludzkiego gatunku (Dobrze by zresztą było, gdybyśmy uwzględnili nie tylko nasz gatunek…). Wśród tysięcy diet można dowolnie wybierać – od diet tłuszczowych, białkowo-warzywnych, zbożowych, płynnych, surowych, owocowych, po odżywianie energią słoneczną i wszelkie inne możliwości. Nie będziemy na tej stronie zajmować się kategoryzowaniem i preferowaniem którejkolwiek z nich. Wszystkie znajdują swoich zwolenników, w jakimś konkretnym momencie życia, dla konkretnej osoby, mogą być pożyteczne lub szkodliwe. Jedynym sposobem weryfikacji jest własne doświadczenie oparte na głębokim wyczuciu potrzeb własnego organizmu. Oczywiście pomocna jest tu konsultacja z kimś, kto potrafi na nas spojrzeć z szerszej perspektywy i kogo darzymy zaufaniem, pozwalamy mu się prowadzić. Niemniej weryfikacja pozostaje jedna i jest nią stan naszego zdrowia, samopoczucia oraz poziom energii życiowej.

Nasza skłonność do zachodniego sposobu „szufladkowania”, nadawania etykietek i kategorii nie omija również tematu żywienia. Nie dajmy się jej zwieść. Wszystko na tej planecie po coś powstało na długiej drodze ewolucji i przystosowań, ma swoje korzystne i niekorzystne działanie w zależności od okoliczności i szerokiego układu sił. To, co jednego wyleczy, innemu zaszkodzi, albo również go wyleczy,lecz w innym momencie życia. Na ekowiosce będą pojawiać się więc informacje o zdrowym sposobie odżywiania, który – pomimo powyższych różnic – łączy jedno, mianowicie naturalna, nie „wspierana” chemicznie siła życiowa pożywienia. Jego indywidualny dobór to już zupełnie inna kwestia, więc na pytanie zawarte w tytule każdy będzie musiał odpowiedzieć sobie w zgodzie z własnym ciałem. Niejednokrotnie.